Branża fitness organizuje pozew zbiorowy przeciwko wprowadzonym restrykcjom oraz w sprawie odszkodowań – poinformowała Polska Federacja Fitness. Zaznaczyła, że „działania zostały poprzedzone szeroką opinią prawną, która będzie podstawą do dalszych czynności”.”Podczas pierwszego lockdownu projekt (pozwu-red.) został wstrzymany z uwagi na zbyt małą liczbę zgłoszeń, natomiast dziś sytuacja wygląda znacznie lepiej. Na ten moment mamy zgłoszonych kilkaset obiektów do w/w inicjatywy, gotowych do podjęcia walki” – napisała PFF na Facebooku.Federacja we wpisie zachęca „wszystkich zainteresowanych do dołączenia do inicjatywy”. Dodaje również, że „coraz więcej sądów wydaje pozytywne wyroki, na wzór wyroku WSA (Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – red.) w Opolu”. WSA umorzył postępowanie administracyjne w sprawie fryzjera z Głogówka, na którego sanepid nałożył grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych. Sąd uznał, że inspektor sanitarny nie może nakładać kar na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów. Wyrok nie jest prawomocny.”Działania poprzedzone opinią prawną””Z oficjalnych informacji przekazywanych przez rząd, otwarcie branży może nastąpić na przełomie marca i kwietnia, ale i ten termin nie może być pewny. Nikt z nas nie może dłużej czekać, dlatego podjęliśmy decyzję dot. pozwu” – wyjaśniła swoją decyzję PFF.Dodano, że „działania zostały poprzedzone szeroką opinią prawną, która będzie podstawą do dalszych czynności”, przy czym wyżej wymieniona opinia „jest dostępna dla członków zarejestrowanych do PFF i do pozwu”.Federacja wskazała, że wiele podmiotów z branży fitness znajduje się w grupie, która albo kwalifikuje się tylko i wyłącznie do tarczy 6.0, albo nie kwalifikuje się do wsparcia wcale. „Mimo niektórych wprowadzonych zmian dot. narzędzi finansowych, finalne warunki nadal są daleko od oczekiwanych, aby branża mogła faktycznie odczuć wsparcie państwa” – dodała.PFF zauważyła, że „ze względów finansowych”, takich jak koszt prawników, „jak i oczekiwanych efektów, koniecznym jest zbudowanie jak największej reprezentacji”. „Działając w rozproszeniu, pojedynczo czy partyzancko – na dłuższą metę nie osiągniemy wiele. To, że lockdown jest niekonstytucyjny i nielegalny – wszyscy wiemy. Najwyższy czas wykazać to w sposób formalny i otworzyć naszą branżę” – napisano we wpisie.”15 stycznia kolejna transza środków”- Branża fitness oraz wiele innych branż polskiej gospodarki czuje negatywne efekty związane z epidemią – to jest oczywiste. Nie chcielibyśmy w żaden sposób je ograniczać, niestety zmusza nas do tego epidemia (wywołana przez – red.) koronawirusa – mówił podczas piątkowego briefingu prasowego przed KPRM rzecznik rządu Piotr Mueller, powołując się m.in. na liczby dotyczące zachorowań i zgonów z powodu COVID-19.Jak dodał, to nie jest tak, że rząd chce zamykać jakieś określone branże, tylko epidemia o charakterze światowym zmusza do podejmowania trudnych decyzji, np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Czechach czy Stanach Zjednoczonych. - Stąd też naszą odpowiedzią są kwestie związane z tarczami finansowymi. Branża fitness jest tą branżą, która również z tarczy antykryzowej oraz z tarczy finansowej korzysta, jeśli chodzi o pomoc PFR właśnie. 15 stycznia kolejna transza środków finansowych trafi do branży hotelowej, gastronomicznej, branży fitness – powiedział rzecznik rządu.OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock


Source link